Z tajnych kompletów do konspiracji

Tajne nauczanie było jednym z najważniejszych nośników polskiej kultury. Tak było w okresie zaborów i działalność słynnego „Uniwersytetu latającego”. Tak samo działo się w okresie niemieckiej okupacji. Nierzadko zdarzało się, że tajne komplety stawały się dla młodych ludzie wstępem do dalszej aktywności konspiracyjnej. Tak stało się w przypadku dawnej żołnierki AK z Wilna, Danuty Szyksznian-Ossowskiej, która do ukończenia 20 roku życia zdążyła doświadczyć tyle, że wystarczyłoby na autobiografię.

Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter

Mapa polityczna Polski z zaznaczeniem ośrodków Szarych Szeregów, fot: ze zbiorów BUW

Urodziła się w roku 1925 jako Danuta Janiczak. Jej młodość związana była z Wilnem, gdzie wyjechała jako dziecko. Jak sama przyznaje, była chowana „pod kloszem”, a dzieciństwo upływało jej szczęśliwie i bezpiecznie. Dziecięca sielanka skończyła się dla niej szybko i gwałtownie. Gdy wybuchła wojna miała ledwie 14 lat – 19 września do Wilna wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej, którzy wkrótce przekazali miasto administracji litewskiej.
Sytuacja Polaków, stanowiących w nim większość, stałą się bardzo trudna. Litwini uważali II RP za wroga, a Wilno za swoją stolicę, okupowaną przez Polaków. W chaosie pierwszych lat po zakończeniu I wojny światowej kilkakrotnie zmieniało przynależność, będąc zarzewiem konfliktu między oboma krajami.

Kontynuowanie programu przedwojennego z przedmiotów takich jak historia, czy polski jest się niemożliwe. Jak wielu swoich rówieśników dziewczyna zaczyna chodzić na tajne komplety. Gdy w czerwcu 1940 roku miasto znów zajmuje ZSRR, presja ideologiczna staje się jeszcze mocniejsza, a tajemna nauka, mimo trudności, rozkwita.

Na tajnych kompletach spotyka szkolne koleżanki. Wszystkie chcą działać. Jedna z ich nauczycielek Maria Tomkiewiczówna „Grażyna” związana jest z komórką Związku Walki Zbrojnej o kryptonimie „Legalizacja”. Jej zadaniem jest zdobywanie fałszywych dokumentów dla członków konspiracji. Gromadzi wokół siebie dziewczyny takie jak młoda Danuta. Służą one jako kurierki i łączniczki. Dostarczają żywność i ubrania rodzinom, których żywiciele znaleźli się w więzieniu. Przerzucają też broń, leki, dokumenty. Są bardzo energiczne i świetnie zorganizowane. Mówią na nie „Kozy”.

Jak wspomina sama Szyksznian-Ossowska, pochodzenie nazwy jest dość zabawne. Gdy wraz z koleżankami zgłosiły się na spotkanie z dowodzącym komórką Stanisławem Kiałką, „Jelonkiem”. Widząc grupę zaskakująco młodziutkich dziewcząt, miał on powiedzieć „A co ja będę z tymi kozami robił?”. Nazwa już przylgnęła.

Pseudonimy po kopytnych zwierzętach stały się w oddziale tradycją. Szyksznian-Ossowska otrzymała konspiracyjny pseudonim „Sarenka”. Łączniczki przenosiły w specjalnych torbach meldunki i konspiracyjną pocztę. Gdy w czerwcu 1941 roku teren został zajęty przez Niemców, ich zadanie stało się jeszcze trudniejsze.

Mimo to miały na koncie sporo brawurowych wyczynów. Grupka 16-latek transportowała na sankach całą drukarnię, zwaną „Bostonką”, z Nowego Światu, po drugiej stronie rzeki Wilii, na ul. Filarecką. Po wykryciu przez Gestapo biura „Legalizacji”, to właśnie „Kozy” wynosiły w walizkach ukryte pieczęcie, blankiety i inne materiały potrzebne do fałszowania dokumentów.

“Szczekaczki” były jednymi z bardziej irytujących elementów życia codziennego – chcieliśmy czy nie, będąc na ulicy musieliśmy ich słuchać. Choć pojawiały się tam użyteczne informacje – ogłaszano nowe zarządzenia, a z wieści o prawdziwych i zmyślonych sukcesach Wehrmachtu można było między wierszami wyczytać, co dzieje się na froncie, to nieustająca propaganda dawała się ludziom mocno we znaki.

Takie były korzenie „akcji megafonowej”, zorganizowanej w Warszawie przez organizację „Wawer”. Jej pomysł powstał na przełomie 1942 i 1943 roku, wśród młodzieży działającej w Szarych Szeregach na Żoliborzu.

Zaplanowano wpięcie się do niemieckiej sieci radiowej i nadanie przez nią własnego komunikatu. Jej inicjatorami byli m.in. Jerzy Zborowski „Jeremi”, Stefan Rodkiewicz „Lech” odraz Bronisław Pietraszewicz „Lot”, znani później z walk w powstańczym batalionie „Parasol”.

Od planów do realizacji była jednak długa droga. Szczęście w nieszczęściu, w kwietniu 1943 roku pojawiły się nowe okoliczności. W związku z powstaniem trwającymi w Getcie uszkodzeniu uległa łączność między Pałacem Brühla, gdzie oprócz siedziby gubernatora Warszawy znajdowała się też dyspozytornia „szczekaczek”, a megafonem ulicznym w głównym punkcie Żoliborza – na placu Wilsona.

Opiekująca się grupą nauczycielka Maria Tomkiewiczowa w czerwcu 1942 zostaje aresztowana przez Niemców. Mimo tortur nie zdradza nikogo, zostaje rozstrzelana na Ponarach w grudniu tego samego roku.

„Sarence” udaje się uniknąć kolejnych wpadek, przetrzebiających szeregi wileńskiego AK. W międzyczasie Niemiecka inwazja na ZSRR załamuje się. W 1943 i 1944 roku Armia Czerwona stopniowo postępuje na zachód, zbliżając się na tereny dawnej II Rzeczpospolitej.
Armia Krajowa podejmuje decyzje o rozpoczęciu akcji „Burza” – organizacji powstań przeciwko niemieckiej okupacji na terenie całego kraju.

Chcą powitać Sowietów jako gospodarze, którzy wyzwolili się sami, a przez to wzmocnić swoją przyszłą pozycję. 7 lipca 1944 roku rozpoczyna się operacja „Ostra Brama”. AK okręgu wileńskiego i nowogródzkiego planują wspólnie wyzwolić miasto, licząc na pomoc zbliżających się wojsk radzieckich.

Szyksznian-Ossowska, która w tym czasie jest już ważną żołnierką, działającą w Kedywie, bierze w powstaniu aktywny udział. Powstanie udaje się, połączone siły polskie i radzieckie przeganiają Niemców 15 lipca. Jednak sojusz nie trwa długo. Tuż po zdobyciu miasta, dowództwo sowieckie nakazuje członkom AK opuścić miasto. Komendant okręgu wileńskiego AK próbuje negocjować porozumienie. W trakcie jednej z rozmów, na którą wybrał się ze swoimi oficerami, wszyscy zostają zatrzymani.

Zdezorientowani bojownicy wycofują się do podwileńskich lasów, gdzie zostają m.in. ostrzelani przez lotnictwo radzieckie. Prześladowania nie omijają też „Sarenki”. W grudniu 1944 roku ma 19 lat, jest jednak jedną z bardziej doświadczonych żołnierek wileńskiego podziemia.

Czekają ją jednak dalsze cierpienia. W wigilie 1944 zostaje aresztowana przez NKGB. Otrzymuje wyrok – 10 lat łagru. Kilka miesięcy później zostaje w głąb Rosji, do łagru Jełszanka obok Saratowa. Jak wspomniała po latach: “Twardą szkołę tam przeszłam. Warunki były makabryczne, brud i głód zbierał żniwo (…) Z każdym dniem było mnie mniej, jakby coś mnie żywcem zjadało”.

Ma szczęście – udaje jej się przeżyć. Po 281 dniach w obozie zostaje zwolniona z przyczyn zdrowotnych. Wraca do Wilna, włączonego w tym czasie do ZSRR. Postanawia nielegalnie przekroczyć granice. Trafia na Pomorze, do Darłowa. W 1946 roku bierze ślub z Jan Szyksznianem.

Ma 21 lat, a za sobą więcej doświadczeń niż niejedna osoba przez całe życie. Zostaje nauczycielką szkoły średniej. Nowe władze po kilku latach zaczynają ją jednak prześladować ze względu na akowską przeszłość. Traci pracę.

Jest jednak zdeterminowana. Chce uczyć. To właśnie nauczycielka z tajnych kompletów wprowadziła ją do konspiracji i stała się jej mentorką. Teraz ona pragnie przekazywać swoje doświadczenia młodzieży – na szczęście w dużo spokojniejszych czasach.

W 1970 roku kończy zaoczne studia pedagogiczne i podejmuje pracę z dziećmi niepełnosprawnymi w ośrodku w Policach. Przenosi się do Szczecina, gdzie razem z drugim mężem zaczyna działać w Klubie Kresowych Żołnierzy AK.

Szyksznian wychowuje kolejne pokolenia młodzieży, która często może nie zdawać sobie sprawy jak wiele historii kryje ich nauczycielka. Lata mijają, w 1989 roku kończy się PRL, a działalność środowisk kombatanckich rozkwita.

Przez wiele lat działa w światowym związku żołnierzy AK, mimo coraz bardziej podeszłego wieku, jest wciąż aktywna. Publikuje wspomnienia, chętnie rozmawia z dziennikarzami, pojawia się w szkołach. Niedawno została uznana „Szczecinianką Roku”. W 2021 roku, mimo ukończenia 96 lat, nadal działa i przekazuje swoje doświadczenia kolejnym pokoleniom. Wcześniej, w 2016 roku zostaje patronką jednej ze szczecińskich szkół podstawowych.

 

Wspólnie zbudujmy Wirtualne Muzeum Polskiego Państwa Podziemnego. 


Aby zrealizować nasz cel i udostępnić Muzeum zwiedzającym już w 2022 roku potrzebujemy Twojego wsparcia.

Może Cię zainteresować

Fundacja na rzecz Wielkich Historii
(wcześniej Fundacja Pamięć i Tożsamość)

KRS: 0000321207
NIP: 7010164787
REGON: 141708675
Bank Millenium 77 1160 2202 0000 0001 3113 4106
Prezes Zarządu: Maciej Piwowarczuk

ul. Płowiecka 77
04-501 Warszawa

789 387 581

Wesprzyj nas przekazując 1% podatku.

Pamiętaj o nas wypełniając zeznanie podatkowe. Fundacja na rzecz Wielkich Historii jest Organizacją Pożytku Publicznego, zarejestrowaną pod numerem KRS 0000 321 207.