Polskie Państwo Podziemne to nie tylko akcje partyzanckie w kraju, mały sabotaż, czy tajna edukacja. To również szeroko zakrojona działalność wywiadowcza i współpraca z aliantami. Polscy żołnierze odpowiadali za zdobycie planów V2 – pierwszego na świecie rakietowego pocisku balistycznego.
Podziel się:
Cichociemni, fot: domena publiczna
Pierwsza, nieudana, próba startu pocisku V2, miała miejsce 79 lat temu – 16 marca 1942 roku. Prace odbywały się pod kierownictwem słynnego Wernhera Von Brauna, nazisty, który po pochwyceniu przez Amerykanów zaczął służyć USA i odpowiadał za program podboju kosmosu.
V2 nie było zwykłym pociskiem. Jako pierwszy obiekt w historii ludzkości rakieta weszła w przestrzeń kosmiczną. Jej potencjalna wartość bojowa była zabójcza. W tym samym czasie Niemcy pracowali również nad bombą jądrową. Im bardziej przegrywali wojnę, tym nacisk Hitlera na budowę “wunderwaffe” – cudownej broni, która odwróci losy wojny – stawał się silniejszy. Mimo to aż do 1943 roku Alianci nie zdawali sobie sprawy z jej istnienia.
V2 Fot: Ap/EastNewsa
Zmieniło się to dzięki wywiadowi AK, który w lutym 1943 roku odkrył prawdziwe znaczenie poligonu w Peenemünde, położonego na wyspie Uznam. Pracowano tam nad pociskiem. Dzięki tym informacjom, brytyjska armia podjęła decyzję o rozpoczęciu bombardowań ośrodka. Zdecydowanie spowolniło to prace i zmusiło Niemców do rozproszenia produkcji w terenie. Broni użyto dopiero rok później – latem 1944 roku, gdy III Rzesza chyliła się już ku upadkowi.
Od czerwcu 1944 roku zaczynają jej regularnie używać – z początku atakując zajęty przez aliantów Paryż, czy tereny Belgii. Po pewnym czasie głównym celem staje się Londyn.
W tym samym okresie członkowie polskiego podziemia zaczynają zdobywać informacje techniczne o V2. Członek Batalionów Chłopskich, Michał Kasza z Niwisk na Podkarpaciu zebrał części pocisku i dostarczył AK. Sama Armia Krajowa odnalazła z kolei niewybuch w miejscowości Sarnaki, nieopodal Bielska Podlaskiego. Został on poddany dogłębnej analizie przez akowskich inżynierów. Wyniki i najważniejsze elementy zostały zabrane do Wielkiej Brytanii.
Był to najważniejszy element operacji „Most III”.
W tym samym czasie możliwe stało się bowiem stworzenie regularnego „mostu powietrznego” między Londynem, a konspiracją w kraju. W akcjach brali udział cichociemni, eskortowani przez polskich lotników w amerykańskich maszynach. Do Polski trafiały fałszywe dokumenty, aparaty fotograficzne, korespondencja. Z powrotem do Anglii leciały m.in. materiały wywiadowcze oraz członkowie dowództwa AK.
Trzeci „Most” odbył się tuż przed Powstaniem Warszawskim – w nocy z 25 na 26 lipca 1944. Problemy i napięcie były ogromne. Jak wspominał współdowodzący akcją płk. Zdzisław Baszak ps. „Pirat”, tej nocy wszystko sprzysięgło się przeciwko nim. Dzień wcześniej na ustalonym lądowisku krążyły niemieckie samoloty. W nocy okazało się, że w nieodległej wsi stacjonuje cała kompania lotników. Do tego przez cały czas lały ulewne deszcze.
Co gorsza, po wysadzeniu kurierów, zabraniu materiałów na temat V2 oraz nowych „pasażerów”, okazało się, że samolot nie jest w stanie wystartować na rozmoczonej ziemi. Zaczęto rozważać spalenie maszyny. Po półtorej godziny (zamiast planowanych 6 minutach), dzięki pomocy krajowych partyzantów, udało się wreszcie ruszyć. Na szczęście żaden z Niemców nic nie zauważył. Poza drogocennymi materiałami na temat “wunderwaffe”, na pokład zabrano m.in. przyszłego premiera RP na uchodźstwie, socjalistę Tomasza Arciszewskiego, który przez Kair został przerzucony do Londynu.
Operacja „Most III”, wykonana w całości przez członków Polskiego Państwa Podziemnego, była jedną z najbardziej spektakularnych i brawurowych akcji wywiadowczych II Wojny Światowej. Dzięki poznaniu konstrukcji V2 udało się zminimalizować straty w trakcie bombardowań Londynu. O jej uczestnikach mówiono wówczas, że ocalili to miasto, choć, jak wspominali po latach, o polskim wkładzie w zwycięstwo szybko zapomniano.
Wspólnie zbudujmy Wirtualne Muzeum Polskiego Państwa Podziemnego.
Aby zrealizować nasz cel i udostępnić Muzeum zwiedzającym już w 2022 roku potrzebujemy Twojego wsparcia.